wtorek, 9 lipca 2013

RETROSPEKTYWA PODRÓŻNICZA - SMAK 1 - WŁOSKIE


Rodzice nie chcieli się ze mną podzielić przystawkami, dostałem jedynie skórkę od chleba. Phi, skórkę od chleba to można dać koniu (koniowi?). Ja chciałem to co wjechało na stół, czyli zielone ze szpinakiem i brokułami, ja chciałem smażone z panierce kalmary, ja chciałem kulki z ryżu z w sosie pomidorowym. Ja chciałem wszystko, a dostałem skórkę od chleba.
Piękny początek - pomyślałem sobie.
Miała być feria doznań a jest jest sucha buła. Zacząłem się trochę wiercić, wziął mnie na ręce tata, ale szybko mnie oddał mamie, więc nie mogłem się zemścić na nim, co w rezultacie skupiło się na mamie, bo ulałem na nią. Trafiłem tak, żeby nie mogła się za szybko wytrzeć i zanim tata podał mamie chusteczkę, to połowa wsiąkła w spodnie. Przyznam, że moi rodzice z godnością przyjmują moje ulewki, nigdy nie krzyknęli, nigdy nie winili mnie (i to jest śmieszne, bo przecież to JA wymiotuję i robię to z mojej własnej, nieprzymuszonej woli) tylko szybko wycierają i klepią po pleckach. Muszę wykoncypować inny sposób zwracania na siebie uwagi. Bardziej inwazyjny (choć uznałem, że cofka jest wystarczająco obrzydliwa - ale może nie powinienem spodziewać się takich reakcji od ludzi, którzy fascynują się tym co znajdują w mojej pieluszce po tym jak uznam, że czas na coś poważniejszego). Nie mniej jednak chyba trochę zadziałało bo mama powiedziała, iż dadzą mi spróbować Pizzę.
W tej restauracji serwuje się pizzę, która nie jest tradycyjną pizzą z Palermo. Ta tutaj ma grube drożdżowe ciasto, ser na cieście i dopiero potem pomidory w postaci sosu. Taka Margarita można powiedzieć, ale główną rolę gra ciasto. Grubość jego to pewnie z 5 cm, dobrze wypieczone, z chrupiącymi końcami, nie okrągła tylko kwadratowa i gorąca.
Mama posadziła mnie na kolanach, a tata pokroił pizzę kawałki i powoli zaczął podawać je do buzi.
Muszę przyznać, że moje reakcje zaskakiwały mnie samego. Od razy wyciągnąłem ręce żeby przejąć ładunek i wgryzłem się moimi dwoma dolnym jedynkami w ciasto. Od góry mięciutka poduszeczka naddała się moim dziąsłom, a żółty ser w połączeniu z sosem pomodoro wpłynął do moi ust. Dobra, gryźć to jeszcze nie umiem, ale ssać jak najbardziej. Zassałem ten smak i długo go przetwarzałem w kubeczkach.
Nie mam punktu odniesienia. Czuje smaki takie jakie są, nie analizuję ich w porównaniu do czegoś co kiedyś jadłem, bo jeszcze nigdy takiego czegoś nie jadłem. Biała kartka pod tytułem "ZMYSŁ SMAKU I POWONIENIA" zaczyna się zapisywać pierwszymi odczuciami bazowymi. I tak tego nie będę pamiętał, ale mój umysł będzie miał zakodowane w swojej nieskończonej przestrzeni dyskowej informacje, że pierwsza pizza smakowała tak jak ta. Może kiedyś zjem lepszą, może informacja się nadpisze i zaktualizuje, ale pierwsze dane mieszanki ciasto drożdżowe, żółty ser, sos pomidorowy będzie datowane 1.04.2012.
Kwaśne, słodkie i ciepłe. Pachnie przyprawami. Miękkie i łatwo się ssie. Bardzo smaczne, na pewno będę fanem tego wytworu kulinarnej imaginacji.
Oto jak Karol jadł pizzę.
Karol je pizze.