poniedziałek, 1 lipca 2013

NOWOCZESNE TECHNOLOGIE W SŁUŻBIE RODZICIELSKIEJ



Ponieważ jestem tatą pracującym w dużej firmie, która czasem wysyła mnie do obcego kraju i nie wracam na noc do domu, zdarza się tak, że przychodzi wieczór, a ja nie mam możliwości poleżeć z Karolem na łóżku, poczytać książki i powygłupiać się, tak jak to zwykle bywa, kiedy razem zasypiamy. Wtedy w sukurs przychodzi nam nowoczesna technologia VOIP, która rozszerzona o wideo pozwala na całkiem swobodną konwersację, do tego całkiem za free. Oczywiście nie jest to to samo, co zlegnięcie obok naszego małego potwora, próba odgryzienia mu ucha i obżarcia paluszków u nóg, ale Karol bardzo ceni sobie to, że o nim pamiętam i dzwonię do niego na Skypie.
Rozmowy potrafią trwać dziesięć minut, bo maluchy są zafascynowana telefonem czy tabletem a jak jeszcze pokazuje się w nim tata i gada śmieszne rzeczy, to jest rewelacyjnie i w to im graj. Chciałbym, aby Karol zobaczył, że jego rodzice używają zdobyczy technologicznych w pewnych celach. Chcę żeby wiedział, że nie dajemy mu tableta do ręki, żeby siedział przez dwie godziny cicho i nie przeszkadzał nam, a jedynie po to, aby wywołać w nim pozytywne emocje w trakcie rozmowy z tatą, którego akurat tego dnia nie mogło być w domu.


Ostatnio czytałem artykuł o wykluczeniu dzieci z cyfrowego świata, jako trend któremu ulegają niektórzy rodzice i zabraniają swoim pociechom nawet dotykać telefonu czy telewizora. Żeby nie było wątpliwości - Karol wie, do czego służy pilot i potrafi włączyć odbiornik. Ale ponieważ sami nie oglądamy prawie w ogóle telewizji nasz syn, który jak każde dziecko kopiuje swoich rodziców, nie ma parcia na siedzenie przed ekranem i oglądaniem czegokolwiek. Inaczej jest z telefonem, bo widzi, że często go używamy i też chce. Nie danie dziecku pogadać przez telefon przyrównuje czasem do nie pozwolenia dziecku na wsi poklepania krowy po grzbiecie, kiedy widzi ono, że tata codziennie rano to robi. 

Technologia nas otacza i ułatwia nam życie, a jeżeli ta naturalna dla nas droga zostanie zamknięta dla mojego syna, jestem pewien że prędzej czy później i tak ją odnajdzie i wtedy pójdzie nią sam, bez rekomendacji od taty. I albo nazwie tatę wapniakiem, albo będzie co gorsza miał pretensje, że go wykluczyliśmy. 



Dlatego jestem zwolennikiem dawania dziecku możliwości poznania tego co nowoczesne, ale zawsze z rodzicem, przy rodzicu i jako narzędzie a nie czasoumilacz i uciszacz.