wtorek, 14 maja 2013

CIĄŻA Z PERSPEKTYWY MAŁEGO CZŁOWIEKA - TYDZIEŃ XXXII


Zanika lanugo (czyli sierść, przez którą między innymi myślałem, że moim tatą był orangutan) i teraz już będę cały różowy w sam raz do całowania przez mamę, tatę oraz cioć i babć wianuszek. Trochę mało miejsca się zrobiło na codzienny jogging, ale jakoś daję radę. A jak tak się przeciągnę, to i 40 cm wyniosę. Nieźle, nie?
Jest jeszcze taka mała niezręczność, o której matka natura nie pomyślała z głową. Nie wiem, wszystkie dzieci odczuwają to tak samo, ale dla mnie od tego momentu to tak jak siedzenie w malutkim baseniku, w którym spędza się kilka miesięcy, pije się co tam los przyniesie i nie ma ni jak dostępu do toalety. Mówią, żeby nigdy nie należy robić we własne gniazdo, ale to przysłowie niestety nie tyczy się brzdąców w stanie prenatalnym. Już  nigdy nie dam się wcisnąć tam, gdzie teraz siedzę. Nigdy!