piątek, 30 sierpnia 2013

DAWANIE


 Dzielenie się nie jest naturalne. Wymaga empatii i wiary w to, że dzieląc się czynimy dobro. To jest mimo swojej pozornej naturalności dość abstrakcyjne, bo zrobienie czegoś dobrego innej osobie nawet bezinteresownie coś nam daje. Choćby satysfakcję. Więc robimy to po to, żeby poczuć się lepiej. Przynajmniej ja tak to widzę. Czy dzieci potrafią odczuwać satysfakcję z tego, że coś dały? W wieku prawie 2 lat? Nie umiem powiedzieć, ale ponieważ sam wychodzę z założenia, że dzielić się należy wpajam razem z mamą Karolowi do głowy, że dawanie jest dobre.

Odwiedził Karola jego kolega, który nazwany przez niego Tytomem nosi bardzo podobnie brzmiące imię Tymon. Karol jadł jabłka i kiedy podszedł do niego kolega wyciągając rękę Karol spojrzał na mnie z pytajnikiem w oczach, jak ma się zachować.
- Daj Tymkowi kawałek jabłuszka - powiedziałem do niego i obserwowałem jak akcja się rozwinie.
Karol spojrzał na Tytoma, ułamał kawałek z cząsteczki jabłka, które dzierżył w małej rączce, wybrał tę część, która okazała się być mniejszą i wręczył koledze.
- brawo Karol! - z entuzjazmem zawołałem klaszcząc w dłonie, gdyż rzeczywiście dumny byłem z tego, że się podzielił a jeszcze dumniejszy, choć może to nie wychowawcze, że zostawił dla siebie większą część. Gdzieś głęboko sięgając w siebie, to pewnie postąpił bym tak samo. Przyznam się bez bicia.


Niestety życie nie jest jak filmów o Kreciku i kiedy sytuacja powtórzyła się, tylko w układzie naprzeciwnym, to znaczy kiedy Tymo miał kawałek ciastka i poprosiłem go o to żeby podzielił się z nadciągającym doń Karolem, ten uśmiechnął się i odwrócił na pięcie. Ale Tymek chodzi do żłobka i zna doskonale zasadę "jeżeli sam szybko nie zjesz, to potem nie będziesz miał co, bo ktoś inny zastosuje pierwszą cześć zasady w stosunku do Twojego pokarmu". I wcale się nie dziwie. Warto mimo wszystko rozwijać w dzieciach altruizm, bo takie będą rzeczypospolite jak ich młodzieży chowanie.