środa, 28 sierpnia 2013

ZMIANA CHARAKTERU IMPREZ

Planowanie czasu po urodzeniu się Karola zmieniło się diametralnie. Nie piszę tego jako wyrzut, tylko jako fakt, który im wcześniej się zaakceptuje tym łatwiej jest układać dni tak, żeby wszystko się udało zrobić. Im dziecko robi się starsze, tym bardziej potrafi się nie zgodzić z planem ułożonymi przez rodziców, ale słuchając jego potrzeb można śmiało posklecać dzień, żeby i dziecko i rodzice mieli z niego radość.
Idąc tym tropem imprezy rodzinne dobrze jest zacząć albo o 9:30 albo około 15:00. Kiedyś do tych godzin w perspektywie imprez raczej dopisywałem fakt zakończenia imprezy i pobudki, ale dziś i organizm nie do końca potrafi trawić tak szybko alkohol a i dzień nagle stał się na tyle ważny, że szkoda go przegapić. Starzejemy się? Zapewne, ale z godnością i pełnią świadomości, że zupełnie nam to nie przeszkadza. :)

I nie dziwi moich znajomych tatusiów, kiedy proponuję spotkanie na śniadanie o 9:00 bo wszyscy wiemy, że dwulatkowie i dwulatki mają wtedy dobre humory, jakieś 2-3 godziny do południowej drzemki i że w takim układzie będzie zabawa, brak maruderów w grupie a  rodzice będą mieli czas na zamienienie kilku zdań.

15:00 to godzina na dłuższe imprezy, bo do 19:00 spokojnie można pociągnąć, o 18:00 wjeżdża tort (jeżeli to urodziny) bo przecież 18 tak samo symetrycznie wygląda jak 24:00, z tym że suma długości wskazówek zegara jest sporo mniejsza. Ale można znaleźć analogię do wzrostu dorosłych oraz dzieci i zostać mistrzem dorabiania teorii do wszystkiego.


Tak, życie zmienia się po urodzeniu dziecka. Zmieniają się godziny imprez, zmienia się czas wstawania w weekend, zmienia się ilość czasu spędzonego na przelewaniu go przez palce. Rośnie za to jakość wszystkiego. Bo pojawienie się dzieci zmienia wszystko. Na lepsze.