czwartek, 22 sierpnia 2013

PORANNY ZAWAŁ SERCA


Nie jesteśmy jakimiś strasznie pedantycznymi rodzicami, choć oczywiście pozamykaliśmy wszystkie newralgiczne szafki zamkami z Ikea ( polecam - na tyle trudne do otworzenia, że nasz mały szaleniec jeszcze nie odgadł, gdzie trzeba wsadzić paluszki) ale zdarza nam się czasem pozostawić jakąś zagubioną torebkę na podłodze, która to torebka staje się potem ofiarą polowań Karola. Tak też stało się ostatnio, ale przyznam, że pierwsze dwie sekundy po obudzeniu, kiedy młody wokalnie dał znać, że czas się podnosić, a skoro już wstałem, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić mu kaszkę, zmroziły mi krew w żyłach. Otworzyłem jedno oko i na dwie sekundy moje serce przyspieszyło jak struś pędziwiatr zaraz przed tym, jak podstępny kojot zrzucił na niego 100 tonowy kamień.
Przed moimi oczami stanął Karol, cały pokryty czerwoną mazią na ustach, twarzy, rękach aż po łokcie, troszkę na brzuchu i nogach. Gdybym miał założonego Holtera mierzącego ciśnienie, to lekarze zachodzili by w głowę, co musiało spowodować takie anomalie w zapisie na tym urządzeniu. Te pierwsze dwie sekundy trwały dość długo, bo pamiętam, jak szybko przypomniałem sobie, w jaki sposób hamuje się krwotoki, jak dezynfekuje rany cięte, a poza tym wszystkim zrobiłem na cito analizę potencjalnych narzędzi, które mogłyby potencjalnie taki stan naszego dziecka spowodować. Błyskawicznie odrzuciłem noże, bo bardzo dbam o to, żeby nie kłaść ich na blacie zbyt blisko brzegu, ale w sumie w zmywarce mógł się jakiś zawieruszyć. Potem pomyślałem o maszynce do golenia z 3 ostrzami, bo do tego jest łatwiejszy dostęp w łazienkowej szafce. I to wszystko w 2 sekundy.

Wiecie jak to jest kiedy się otwiera oczy, a mgiełka snu cały czas jeszcze kłębi się między powiekami - to co się widzi wolniej dociera do mózgu i wolniej przerabiane jest na newsa. W tym wypadku miałem dostałem Headline newsa, ale zaraz potem doszedłem do wniosku, że nic złego się wydarzyć nie mogło było, gdyż młody się do mnie uśmiechał, a gdyby przebił był się nożem albo zgolił był naskórek maszynką, to raczej by płakał (co najmniej) albo nawet wył, co ostatnio całkiem nieźle mu wychodziło.

Po dotarciu obrazu HD do mózgu, zanalizował on zaczerpnięty obrazek i wydał werdykt - Karol zeżarł szminkę. Uff. Nawet szminki nie żal, choć była porządna. Gdyby zjadł konia, koni też by mi nie było żal ( Maryla Rodowicz musiała mieć odmienne doświadczenie, jak zapewniała w piosence). Usiadłem na brzegu łóżka i zacząłem się śmiać. Zgotował mi Karol pobudkę taką, że do południa ręce mi się trzęsły jak Marek i Wacek podczas koncertu.
A Karol patrząc na mnie skwitował zaszłą sytuacją trafnym podsumowniem historii, o tym jak znalał mamy torebkę, przeszukał pod kątem ciastek i cukierków, nie pogardził szminką, zorganizował sobie z niej maseczkę nawilżającą a następnie pożarł. Zrobił to w trzech słowach. " Mama - mniam, mniam". Jest bardzo oszczędny w słowach, za to wylewny w treści.

Co tu dodać. Tak wyglądał, kiedy to powiedział.