czwartek, 27 czerwca 2013

RETROSPEKTYWA PODRÓŻNICZA - REISE FIEBER

 
Zostały dwa dni do wyjazdu. Moi rodzice się w ogóle nie przejmują tym, że za dwa dni przelecimy kilka tysięcy kilometrów za jednym zamachem.

Jest tyle pytań, które chciałbym im zadać przed wyjazdem, tyle rzeczy, które chciałbym zabrać ze sobą, a oni na pewno ich nie wezmą, tyle elementów mojej półrocznej układanki, które mogę jedynie wylać na papier.

Nie powiem, trochę się denerwuję, bo to w końcu moja pierwsza podróż tak daleko. Kilka zagadek, które są jeszcze dla mnie nierozwiązane to np. czy będą mnie bolały uszy, jak będziemy startować, czy będą mnie bolały uszy jak będziemy lądować, jak będzie smakowało mleko mamy na wysokości 10 000 metrów, czy w samolocie można się odgazowywać tak samo bez ograniczeń jak w domu, czy Pani stewardesa nie bacząc na mój wiek da mi zestaw do rysowania i będę mógł kredki i kartki z niepokolorowanymi kształtami wsadzić do mordki i spróbować zjeść, a w końcu, czy puszczą mnie przez granicę z moimi mocno lewicowymi poglądami i czy w samolocie jest mięciutki przebierak. Bo jak nie, to zdaje mi się, że awantura będzie gotowa jeszcze przed tym, zanim dobrze wystartujemy.
A, jeszcze męczy mnie niepewność, czy mama, jeżeli nie nakarmi mnie przed odlotem będzie mogła przenieść w sobie powyżej 100 ml mleka, czy może będzie musiała założyć na siebie foliowe, przeźroczyste woreczki zapinane na zipper?

Strasznie tego dużo. Jutro zastanowię się jak dać rodzicom do zrozumienia, że nie ruszam się z domu bez mojego łóżeczka, bo przecież nie wyobrażam sobie, że będę spał w jakimś obcym miejscu!.