czwartek, 6 sierpnia 2015

ZMIANY

Zmiany są dobre, choć wyrzucają nas ze strefy komfortu i powodują, że przez chwilę czujemy się niepewnie - przez chwilę dłuższą lub krótszą. Jak bardzo przyzwyczajeni jesteśmy do tego co nas otacza niech zaświadczy zapach własnego mieszkania, który czujemy dopiero po tym jak na trzy tygodnie wyjedziemy na wakacje i przez ten czas nie przebywamy w mieszkaniu. Dopiero wtedy czujemy jak naprawdę pachnie nasze M. 

Miałem też taką sytuacje kiedyś w pracy, że wybudowano dodatkową toaletę bliżej mojego biurka, która była lustrzanym odbiciem tej, do której zazwyczaj chodziłem. Pierwszy raz, kiedy użyłem nowej, wychodząc z kabiny skręciłem odruchowo w prawo i moje zdziwienie było ogromne, kiedy okazało się, że drzwi wyjściowe zamurowano w czasie kiedy byłem wewnątrz. Efekt był piorunujący, bo mój umysł tak bardzo przyzwyczaił się do poprzedniego układu, że w pierwszym momencie podejrzewałem, że ktoś rzeczywiście zrobił mi żart. Piszę o tym, gdyż biorąc pod uwagę jak bardzo intensywnie na dorosłego wpływają zmiany, pewnie dla dziecka efekt ten jest jeszcze mocniejszy, albowiem one w ogóle mocniej wszystko przeżywają. I teraz czy przestawienie łóżka w drugi kąt powoduje, że dziecko gorzej śpi? Czy odmalowanie dziecku pokoju na inny kolor powoduje jego dyskomfort? I w końcu czy zmiana grupy w przedszkolu po wakacjach spowoduje, że dziecko nagle przestanie chcieć tam chodzić?


Zmiany są dobre, bo umysł się musi zaadaptować. Jeżeli nie zmieniamy się, to znaczy że się cofamy. 

W Japonii popularna metodą zarządzania całymi przedsiębiorstwami jest KAIZEN. To idea mówiąca o tym, że należy ciągle coś zmieniać, żeby dotrzymać tempa zmieniającego się świata. Krzywa zmian musi być szybsza niż krzywa postępu otoczenia, bo jeśli tylko przez chwilę ta pierwsza jest pod tą druga, oznacza to że rzeczywistość nas wyprzedza i nie jesteśmy liderami w innowacjach. To oczywiście teoria zarządzania, ale Japończycy są mistrzami wdrażania ideologi życiowych w procesy, które nam wydają się w tej dziedzinie zupełnie nie relewantne. Zakładam także, że w Kraju Kwitnącej Wiśni jeżeli pracownik siedzi pół roku przy tym samym biurku, to albo jest przeznaczony na emeryturę albo ktoś testowo posmarował stanowisko klejem szybko polimeryzującym. 

Zmiany też powodują kreatywność, bo umysł próbując zaadaptować się do nowych warunków podsuwa sposoby jak nową sytuację ogarnąć. 

Nasze szare komórki lubią wyzwania, mamy ogromne zdolności adaptacyjne jeżeli chodzi o umysł, zmiany powodują emocje a emocje uruchamiają całą masę chemii, tak potrzebnej w nas, aby funkcjonować. Chodzi o to, żeby te zmiany były na tyle umiarkowane, aby nie przedobrzyć i zamiast stymulacji spowodować frustrację. 

Co będzie dane nam doświadczyć, czy rozwój czy frustracje dowiemy się już we wrześniu, kiedy Karol omijając grupę przedszkolną II pójdzie od razu do grupy III.