niedziela, 2 sierpnia 2015

WAKACJE I TĘSKNOTA. TAKŻE ZA DZIECIAKAMI.


Pierwsze takie wakacje. Bo jest nas czwórka i jakoś trzeba sobie poradzić z faktem, że Karol nie idzie do przedszkola, jest Klara, która nie liczy dni i dla niej czy wakacje czy nie, należy tak samo mocno się nią zajmować. Ja też trochę więcej teraz wyjażdam, więc tęsknota dopada mnie gdzies w samotnym hoteliku kiedy kładę się spać i wiem, że nie mogę zajrzeć do Karola do pokoju aby sprawdzić, czy się aby nie odkrył ani rzucić okiem na Klarę, czy aby ma ciepłe rączki. 
Im bardziej wrastamy w siebie tym bardziej czujemy, że rozstania, nawet na te kilka dni, są na początku bardziej odczuwalne. 

Karol przez dwa miesiące wakacji nie będzie chodził do przedszkola, więc aby nie wypadł z dynamicznego rytmu zapewniliśmy mu atrakcje w postaci wyjazdu nad morze z moją mamą. Kiedy go odwoziłem do Niej wytłumaczyłem, że to tylko 7 nocowań i że w miarę szybko po niego przyjedziemy. Zrozumiał, a ponieważ wyjazd takiego typu jest dla niego atrakcyjny, nie miał problemu żeby się spakować i żeby wsiąść do nie swojego samochodu. Kiedy jednak już miał odjeżdać powiedział do mnie:
- Tato, będę za tobą tęsknił - i spojrzał się na mnie prawie w wyrzutem, jak ja w ogóle mogę go puścić bez rodziców. 
- Nie przejmuj się, będzie fajnie. Czy teraz mogę zaproponować Ci lody, które zupełnie przekonają Cię, że wyjazd z moją mamą to naprawdę świetny pomysł? - uciekłem się do formy pytania sugerującego oraz do wzmocnienia argumentacji ordynarnym przekupstwem. 
- Tak, lody mnie przekonają - odpowiedział i właściwie skończyliśmy temat rozterek przedwyjazdowych.



Przekupywanie jest złe, ale czy jest rodzic, który choć raz nie uciekł się do tej niskiej formy przekonywania? 
A najgorsze jest to, że kiedy dziecko wyjeżdża, kiedy drugie pójdzie już spać, a cisza na chwilę opanuje całe mieszkanie czegoś brakuje, tak jakby brak dźwięków był aktywnym wskaźnikiem, że osób, które zazwyczaj wypełniają ciszę, nie ma i na razie nie mają zamiaru wracać. Zabawki leżą w tej samej pozycji co wieczorem, w łazience jest porządek a w kuchni nie ma na stole pustego pudełka po serku homogenizowanym jak co rano. 

Niby wiemy, że to przejściowe, a jednak brakuje tego i chciałoby się wrócić do normalności. Jak nienormalna jest chęć powrotu do normalności, która dla innych jest nienormalnością, wiedzą tylko rodzice tęskniący za swoim dzieckiem na wakacjach. 

Do tego dorzuca się tęsknota to reszty rodziny i do żony, bo będąc daleko od domu muszę sam przeżywać moje małe tęsknoty i nie mogę się podzielić nimi z najbliższą. To też jest mocne uczucie i należy je wykorzystać do tego, żeby po powrocie do domu powiedzieć żonie - "tęskniłem za Tobą". Tak myślę, więc tak Jej powiem jak wrócę.