środa, 21 października 2015

KAROL W JAPONII - Jak uderzyliśmy w kimono


Żona moja bardzo chciała mieć możliwość założenia prawdziwego kimono, takiego jak w "Szogunie" z Richardem Chamberlainem w roli głównej. W mieście Nara, do którego udaliśmy się z Kyoto, traf chciał że urządzano tego dnia darmowe przebieranie turystów w historyczne stroje z regionu. Do tego wszyscy Ci, którzy mu mieli założone misternie ułożone kimona mogli przejść prze rytuał picia herbaty, o którym czytałem już wcześniej i który to rytuał ma swoje ustalone zasady, jest kilkusetletni i udało nam się go zaburzyć przez fakt, że Karol kategorycznie zaprotestował przeciwko piciu tego dość osobliwe smakującego płynu lugolopodobnego. Ale wyglądaliśmy jak typowa rodzina z 18 wieku posiadając swoje latyfundia nieopodal Kyoto. Ja - wręcz szogun, z upiętymi włosami wręcz na czubku głowy, Beti - w kimono o niebieskim kolorze w przepiękne kwiaty (niech się gejsze chowają dzisiejsze) oraz Karol - młody Panicz, dziedzic fortuny rodziny Hubihito - najstarszego rodu w tej prefekturze. Karol co prawda miał strój na agrafki bo nie dał się ścisnąć w pasie a i sukienka była lekko za długa, więc trzeba było przytroczyć jakoś ozdobną dolną część do kimono, ale wyglądał dobrze, nawet wdziawszy po długich negocjacjach specjalne skarpetki z jednym palcem, żeby można było chodzić w drewnianych klapkach. Ciekawe doświadczenie, nie powiem.