niedziela, 19 stycznia 2014

OSOBISTA BAJKA

Wymyśliłem sobie kiedyś, że chciałbym Karolowi napisać książkę. Ładną bajkę, którą będzie chciał słuchać. I oto powstała opowieść o Łosiu Patosiu.

Jest tylko jeden problem. Sama bajka, bez rysunków jest dla dwulatka nudna. Dlatego potrzebuje kogoś kto mi tę bajkę zilustruje. W zamian za to obiecuję wydrukowanie dodatkowego egzemplarza i przesłanie go do autora rysunków w ramach odwdzięczenia się za trud.

Czyż nie byłoby wspaniałym dać swojemu dziecku książkę, którą maja na świecie tylko dwie osoby?

Jeżeli jesteś zainteresowany/na, masz ciekawą kreskę i pomysł jak to zilustrować, zapraszam do stworzenia jedynego w swoim rodzaju dzieła.

Poniżej początek bajki, żeby było wiadomo o czym mówimy.


Łoś Patoś

W znanym mieście, ba, w stolicy, gdzie od ludzi wręcz się roi
W zwykłym bloku z wielkiej płyty, choć podglądać nie przystoi
Zaglądamy z ciekawością cicho chodząc po tarasie
Do jednego z mieszkań w którym, cała rzecz wnet zacząć ma się.
Pokój pusty, lecz widoczne znaki używania jego
Świadczą o tym, że właściciel jest porządny, słowem - przegość.
Na stoliku ustawione talerzyki i szklaneczki
Widelczyki obok szklanek, mniejsza, większa - dwie łyżeczki
Rzecz to dla nas oczywista, że wytworny podwieczorek
Zaraz będzie miał tu miejsce, jak w niedzielę, choć to wtorek.
Wszystko to za sprawą kogoś, kogo troska oraz miłość
Ma swój upust w ferii potraw, wpływających na otyłość
U tych wszystkich, co ulegną wdziękom pierwszej smaków damy,
Szefa najwspanialszej kuchni, bo domowej - czyli mamy.
Pokój nadal czeka pusty na specjały oraz gości.
Z rozstawionych równo krzeseł, wiemy, że co do ilości
Pięcioosobowa grupa może zasiąść w jednym czasie
Żeby każdy miał swe miejsce. Szóstą także wcisnąć da się,
Ale mama, pani domu starych zasad treść wyznaje
Że gdy zbyt przy stole ciasno, nikt porządnie się nie naje.
Tajemnicą pozostaje czemu dzisiaj, w dzień powszedni
Tak wytworny zgotowano ten bankiecik poobiedni.
Jakaż to okazja spora inspiracją stać się dała
Że odświętnie zaraz siądzie wespół tu rodzina cała.
Trochę głębiej w tym pokoju, w toalecie, tuż za drzwiami
Nasz bohater wiedząc o tym, że za chwilę, z woli mamy
Wraz z rodziną w ważnej sprawie siedzieć będą wszyscy społem
Czyścić się dokładnie kończył, by pachnącym być za stołem
Jeśli dziwi Czytelniku Ciebie to, że z tej łazienki,
Słychać mokre i rytmiczne szorowania głośne dźwięki
Powiesz, że to tak nie bywa, aby dziecko, z takim trudem
Myć zechciało swoje ciało, jakby mocno zaszło brudem
Tedy racje przyznam Tobie. Dzieciom dziś nie zdarza to się,
Lech bohater nasz nie chłopcem jest, lecz ślicznym, miejskim Łosiem.

Ciąg dalszy już w wersji drukowanej.