czwartek, 6 października 2011

START

Wszystko zaczęło się 2. października 2011 o 4:05 w szpitalu Św.Zofii na warszawskiej Woli.
W sali o wdzięcznej nazwie Brzoskwinia na świat przyszedłeś cały goły, trochę cichy i o twarzy jak Witalii Kliczko po zaciętej walce z bratem.

Powitaliśmy Cię krzykiem radości głównie z uwagi na fakt, że czekaliśmy na Ciebie całe 9 miesięcy, ale także dlatego, że już w końcu wyszedłeś. Mama mówiła nie wiele, jej twarz pomalowana była grymasem bólu i zmęczenia, ale prawdę mówiąc miała do tego pełne prawo, bo 13 godzin od czasu, kiedy pojawiły się pierwsze skurcze do momentu, w którym ujrzeliśmy twoja rozczochraną czuprynę mogły dać jej w kość.

Przyznam Ci się, że myśląc o Tobie kilka miesięcy wcześniej nie wiedziałem jak bardzo radośnie przyjmiemy Cię po drugiej stronie brzucha i jakie uczucia może wywołać przyjście na świat takiego brzdąca w dorosłym facecie. I o tym będzie ta opowieść. O uczuciach i o emocjach jakie facet kryje w sobie pod maską twardej głowy domu, o odczuciami, którymi my jako mężowie dzielimy się mniej często niż tym co słychać w pracy i o tym wszystkim, co zmienia się w naszym postrzeganiu świata po pierwszym spojrzeniu w oczy kogoś, kto cierpliwie siedział przez 9 miesięcy w brzuchu mamy, żeby przyjść i wywrócić cały życie do góry nogami.