czwartek, 28 czerwca 2012

WIDZENIE INNYCH DZIECI



Wiesz Karolku, że od kiedy jesteś z nami zupełnie inaczej patrzę na inne dzieci. Trochę podglądam innych rodziców, trochę wyobrażam sobie Twoje zachowanie w wieku dzieciaków, które podpatruje i niekiedy uśmiecham się tylko, czasem odwracam wzrok i zaczynam myśleć co w tej właśnie chwili robisz a czasem rozczulam się i łza mi się kręci w oku.

Patrzenie na innych uświadamia także, że wraz z tą grupą dorastających brzdąców za kilkadziesiąt lat będziecie tworzyć podstawę społeczeństwa, taką zdrową tkankę i będziecie rdzeniem, solą ziemi. Teraz mając ziemię za pazurkami pełzacie po podłogach, trawnikach i kocykach nie zdając sobie sprawy jak ważni jesteście. Nie tylko dla swoich rodziców, bo o tym mówimy wam codziennie i dajemy to odczuć od rana do wieczora, ale jak ważni jesteście dla wszystkich. Jaką rolę odegracie potem, niezależnie od tego kim będziecie. Bo życie jest bardzo zaskakujące i losy różnych ludzi plotą się tak zaskakująco, iż może się okazać, że jutro będziesz raczkował obok przyszłego prezydenta, albo dyrektora szkoły, do której będą uczęszczać Twoje dzieci. A może patrząc na chłopczyka, który w Ikei wymuszał na swojej mamie zakup maskotki spotkałem Twojego najlepszego kumpla ze szkoły? Być może także dziewczynka, która w sklepie obok naszego domu uśmiechnęła się do mnie bezzębnie będzie tą, której skradniesz pierwszy pocałunek?
Kiedyś, jak chodziłem do szkoły muzycznej i na przerwach między zajęciami zajmowałem się wszystkim, aby tylko nie myśleć o półnutach i pauzach, spotkałem na korytarzu dziewczynkę, która wydała mi się bardzo znajoma. Chodziliśmy razem na jedne zajęcia i widziałem, że ona też mi się przygląda. Moja wrodzona nieśmiałość do płci przeciwnej nie pozwoliła mi się odważyć na zagadanie, ale okazało się, iż ona ma tej odwagi dużo więcej i któregoś razu podeszła do mnie i powiedziała, że mnie zna i że nawet ma moje zdjęcie u siebie w domu. Gdybym był starszy to mogłoby być niebezpieczne, ale ponieważ miałem dopiero 11 lat zaryzykowałem pytanie
- skąd masz moje zdjęcie? – nie pamiętam jak miała na imię ta dziewczynka, ale wiem, że miała warkocze.
- z imprezy – odpowiedziała, a ja znów przypomniałem sobie, że mam lat 11 i na imprezy nie chodzę.
- z imprezy? – parafrazowanie jest silnym narzędziem. Niby coś mówię, niby konwersacja posuwa się do przodu, a mimo wszystko stoję w miejscu i czekam na otwarcie w taki sposób, aby móc się wybronić bez szwanku.
- z imprezy z Mikołajem, trzymasz mnie za rękę a w drugiej torbę z cukierkami – odpowiedziała ona i zacząłem sobie przypominać, że też mam takie zdjęcie. Czarno-białe więc nie mogłem zobaczyć, że dziewczynka jest ruda.
- Też mam takie zdjęcie – riposta godna Casanovy, ale powiedzmy sobie szczerze w tym wieku to nie ma aż takiego znaczenia.
I rozmowa się rozmyła, bo chodziło w niej tylko o to, żeby potwierdzić tożsamość nieznajomego na zdjęciu, ale sens tej przytoczonej opowieści jest taki, iż ludzi spotkanych raz w życiu możemy napotkać w najmniej oczekiwanym momencie. Od samych narodzin aż do końca. Dlatego jak będziesz sypał w oczy piaskiem małego chłopczyka w czerwonej czapeczce miej świadomość, że może Ci to wytknąć za kilkanaście lat w postaci bardzo różnej.