niedziela, 22 kwietnia 2012

ODKRYWANIE SIEBIE

Wiesz jak fantastycznym zajęciem było patrzenie jak odkrywasz siebie samego i powoli, bo tak Cię stworzyła natura, dochodziłeś do tego, że coś możesz? Poranne rytuały, polegające na kładzeniu Cię na matę edukacyjną na początku były tylko sposobem na to, żeby zająć Cię trochę czymś co nie wymagało trzymania Cię na rękach. Potem, kiedy zacząłeś powoli dochodzić do tego, że masz także brzuszek i nauczyłeś się na niego przewracać, zacząłem obserwować Ciebie pod kątem Twojego postępujacego rozwoju i tego, jak postęp ten zaskakiwał samego Ciebie. Pierwsze przekręcenie się na brzuch było nawet przerażające, bo tyle wysiłku włożonego w przełożenie nogi za siebie dało efekt w przydziobaniu w podłogę. Ale jako silny chłop, nie zapłakałeś, tylko zrobiłeś wielkie oczy, jak to w ogóle możliwe, że świat nie jest już do góry nogami. Potem przekręcanie nie było już takie straszne, a jak około 6 miesiąca zacząłeś stosować przekręcanie się z brzucha na plecy i odwrotnie jako narzędzie zabawy, potwierdziła się moja tajemna teoria, iż sześciomiesięczniaki to bardzo inteligentne osobniki, tylko że ciężko im jeszcze o tym wszystkim opowiedzieć.

Pamiętam, że smoczek dostałeś dopiero w drugim miesiącu życia, bo postanowiliśmy z mamą, że im później zaczniesz ssać tego oszukańca, tym lepiej. Uspokojenie Ciebie ze stanu pobudzenia nerwowego polegało wtedy na przytuleniu Ciebie mocno do siebie, a potem na piłce do pilates wykonaniu 100-200 skoków o różnej wysokości. Chyba się bałeś wtedy, bo za każdym razem kurczyłeś rączki, ale sposób ten było niezawodny. Nawet potrafiłeś zasnąć w ten sposób. To był taki nasz męski sposób na to, aby być ze sobą i silnie wejść w interakcję.

Faceci tacy są. Chcą widzieć od razu wyniki, żeby to co robią przyniosło efekt natychmiast. A Ty mnie uczyłeś cierpliwości, systematyczności i tego, że na efekt trzeba będzie poczekać. Bo z dzieciakami to jest długa, żmudna praca i rezultaty widzą wszyscy inni, ale nie sam rodzic. Ponieważ każde dziecko, i przez to Ty też, zmieniasz się codziennie o taką małą troszkę, to zmiany te są przez nas przeoczane. Dopiero jak się trochę zbierze dni, przyjdzie Babcia albo Prababcia i zwróci uwagę, na coś, czego nie widzimy, zdajemy sobie sprawę, że nasza codzienna praca nie poszła na marne. Że coraz bardziej stajesz się dzieciakiem, a nie niemowlakiem.