Pechowy
tydzień. Pechowy, dla mamy, bo odkryłem którą część należy nacisnąć, aby mamie
powróciły nudności. Zabawa jest przednia, bo ostatnio spędziliśmy nad muszlą
prawie dwadzieścia minut. Mówią, że muszle same nie szumią. Ale za to jak ryczą!
wtorek, 23 kwietnia 2013
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
CIĄŻA Z PERSPEKTYWY MAŁEGO CZŁOWIEKA - TYDZIEŃ XII
Mam
paznokcie. Jak jeszcze raz zacznie piszczeć, to wydrapię mamie na pęcherzu moczowym "Litwo ojczyzno moja." Chłe, Chłe...
piątek, 19 kwietnia 2013
CIĄŻA Z PERSPEKTYWY MAŁEGO CZŁOWIEKA - TYDZIEŃ XI
Poranek był
ciężki. Budzenie, gimnastyka, obchód. Jak co dziennie robiłem przegląd organów, nowo-rozwiniętych członków, kiedy będąc w okolicach tzw rectum zauważyłem, iż czegoś tam brakuje. Nie zgadniecie, jak
ucieszyłem się, kiedy okazało się, iż ogonek zaniknął. Świadczyło to o tym, iż
moje nadzieje nie są do końca pogrzebane, że człekokształtny koszmar, który od
kilku tygodni spędzał mi sen z nibypowiek mógł być tylko fikcją.
I wtedy
usłyszałem ten dzwięk. Każde dziecko słyszało go choćby raz w swoim płodowym
życiu. Wysokie częstotliwości całkowicie zagłuszyły moją radość z niebycia
małpiszonem. Pisk dochodzący z zewnątrz brzucha mamy był przenikający aż po
świeżo wykształconą śledzionę, zalążek wątroby i początkujący żołądek. Ktoś
mnie podglądał ultradzwiękami. Zakładam, że to mama i tata, ale dlaczego tak
głośno? Gdyby tylko wiedzieli, jakie spustoszenie sieje ultrasonograf w moim
małym umyśle, pewnie by się zastanowili dwa razy, ale widać z tego nie
wiedzieli. Dlatego zdecydowałem, że będę utrudniał zaglądanie im do mojego
małego pęcherza płodowego i odwracał się będę tak, żeby niczego nie mogli
zobaczyć. A co mi tam.
czwartek, 18 kwietnia 2013
CIĄŻA Z PERSPEKTYWY MAŁEGO CZŁOWIEKA - TYDZIEŃ X
Wspominanie
tego okresu jest dla mnie zbyt bolesne.
środa, 17 kwietnia 2013
CIĄŻA Z PERSPEKTYWY MAŁEGO CZŁOWIEKA - TYDZIEŃ IX
Zaczynam
marzyć o bananach i takich długich gałęziach drzew. Ratunku!
wtorek, 16 kwietnia 2013
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
CIĄŻA Z PERSPEKTYWY MAŁEGO CZŁOWIEKA - TYDZIEŃ VII
Mam 20 mm
długości, nazywam się Tytus de Zoo. Ten uciążliwy stukot, który nie da się
uciszyć to serce. Wali, jak młotek. Mam już dość. Nie dość, że będę miał pełno
sierści na brzuchu to jeszcze będę
rzucał w ludzi kupą. Życie jest niesprawiedliwe.
piątek, 12 kwietnia 2013
CIĄŻA Z PERSPEKTYWY MAŁEGO CZŁOWIEKA - TYDZIEŃ VI
No i
niestety. Jestem małpą, o czym świadczy ogonek, który pięknie urósł mi przy
mojej małej, jak dotąd ślicznej pupce. I cały misterny plan podbijania świata
poszedł się klepać. A żeby tak wszystkich odpowiedzialnych za rozmnażanie się
gatunków porwał dryf genetyczny i zawiódł na bezludną wyspę beż żarcia i
picia. Obrażam się. Bez odbioru.
czwartek, 11 kwietnia 2013
CIĄŻA Z PERSPEKTYWY MAŁEGO CZŁOWIEKA - TYDZIEŃ V
Coś zaczęło
rytmicznie pukać. To irytujące, bo będąc jedynie słuchem można popaść w
hipnozę. To coś, co gorsza, jest we mnie. Na szczęście powoli zaczynają mi się
kształtować paluszki, więc uciszę tego świerszcza jak tylko uzyskam czucie. A
tak przy okazji - parzystokopytne odpadają, bo mam u stópek 10 malutkich
paluszków. Pozostaje mi jeszcze bycie orangutanem a te zdania, które słyszę z
zewnątrz to mogą być zachwyceni moją owłosioną mamą zwiedzający i podnieceni
goście warszawskiego zoo. Dopóki nie wyrośnie mi sierść na pleckach cały czas
jest szansa.
środa, 10 kwietnia 2013
CIĄŻA Z PERSPEKTYWY MAŁEGO CZŁOWIEKA - TYDZIEŃ IV
Oczy, mam
oczy! Znaczy zaznaczyły mi się miejsca, gdzie będę miał oczy. I po boczkach
urosły mi takie grudki, gdzie będą rączki. Czyli ptak odpada. Gdybym został
poczęty w rodzinie buddyjskiej, to kto wie, czy reinkarnacja nie zawiodłaby
mnie do kurzego jaja, ale teraz nabierając świadomości swojego pochodzenia
(przecież słyszę po jakiemu gadają na zewnątrz!) powoli nabieram obaw, czy aby
nie będę parzystokopytnym.
wtorek, 9 kwietnia 2013
CIĄŻA Z PERSPEKTYWY MAŁEGO CZŁOWIEKA - TYDZIEŃ III
Urosłem do
1,5 milimetra i nadal nie wiem kim jestem. Kształtem przypominam gruszkę,
kolorem muflona i zaczynam obrastać w dziwną masę. Obawy przed byciem kurą
powoli odchodzą w niepamięć, ale cały czas mam przed moimi nieistniejącymi jeszcze oczami sekserkę, która grzebie
mi pod ogonem i szuka pierwszorzędnych cech, aby zakwalifikować mnie do drużyny
kurek lub kogutów. Czemu ten czas tak
wolno leci?
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
CIĄŻA Z PERSPEKTYWY MAŁEGO CZŁOWIEKA - TYDZIEŃ II
Przysnąłem
chyba trochę, bo naokoło mnie zrobiło się żółto jak wewnątrz jajka. Wtedy
przeżyłem pierwszą traumę w życiu. Wszystkie okoliczności wskazywały na to, że
niestety będę kurczakiem. Pół biedy wykluć się jako zielononóżka kuropatwiana,
bo przynajmniej ekologicznie życie bym spędził, ale jak wyjrzę na świat jako
kurka chodu klatkowego i mnie przerobią na de volaja? Zdenerwowany całkowicie
zdecydowałem się zasnąć i zdać na los.

niedziela, 7 kwietnia 2013
CIĄŻA Z PERSPEKTYWY MAŁEGO CZŁOWIEKA - TYDZIEŃ I
Może w to nie uwierzycie, ale dzieci od samego początku myślą. Nie potrafią pisać, ale gdybyśmy wyobrazili sobie, że wszystko to co myślą jesteśmy w stanie usłyszeć, to wiele byśmy usłyszeli.
Załóżmy, że udała mi się ta sztuka i usłyszałem, to co Karol mówił podczas ciąży. Nawet jeżeli w to nie wierzycie, to posłuchajcie, bo bardzo ciekawe, co mi opowiedział.
Kiedy byłem
zygotą.
Można
powiedzieć też kiedy byłem stanem zaraz po tym, jak haploidalna gameta męska
połączyła się z haploidalną gametą żeńską, ale po pierwsze nie znam jeszcze
takich słów , a po drugie, ktoś może poczuć się urażony i nie chcieć czytać
dalej.
Nie mniej
jednak, podobno rosyjscy naukowcy (bo właśnie żeby wprowadzić wszystkich w stan
naukowego uniesienia otworzyłem tekstem rodem z podręcznika do ginekologii)
odkryli, że ludzka świadomość rozpoczyna zapis dokładnie z momentem
zapłodnienia.
Ludzie,
przecież nie trzeba być naukowcem, żeby wiedzieć, że tak jest. Nie
wszystkie maluchy potrafią przypomnieć
sobie szczegóły życia płodowego, ale ponieważ cały czas doskonale pamiętam jak
to było, to chciałbym, żeby świat o tym usłyszał, co się działo przez ten cały czas. Może uda się wnieść do ciała nauki wielki kamień milowy. Może uda się podnieść stan wiedzy
na temat życia prenatalnego. Może uda się mieć, będąc jeszcze pacholęciem, swój wkład
w rozwój! Tak czy inaczej, oto moje zapiski, jakie robiłem sobie zaraz po tym
jak usłyszałem wielki krzyk:
Tydzień pierwszy.
Na początku
było ciemno, ciepło, wilgotno i usłyszałem krzyk. Kobiecy, długi i
przenikliwy.
- Genesis -
pomyślałem - albo potop - dodałem i zastanowiłem się nad stanem rzeczy. Przed
chwilą jednak komórka obiła się o drugą i nagle ni z tego ni z owego dostała
się do środka. Kiedy kliknęło, nagle zacząłem słyszeć. Jeszcze nic nie czułem.
Tylko słyszałem. Jakbym był wielkim uchem, które jest tak wielkie że nikt nie
wie, gdzie się dokładnie zaczyna, gdzie kończy, gdzie ma strzemiączko a gdzie
kowadełko i z racji faktu, że jest nieskończone, wszyscy traktują je tak, jakby
go w ogóle nie było. Jak kosmos. A ono jest i słyszy. I ja właśnie byłem takim
jakby uchem. Tyle że nieskończenie małym. Ale piekielnie dobrze słyszącym i
potrafiącym zbierać myśli. Miałem dopiero dwie komórki, nie wiele, a zarazem
tak wiele. Uznałem, że muszę się zdrzemnąć.
czwartek, 4 kwietnia 2013
ŚMIECH
Wiesz Karol, czego się od Ciebie uczę?
Uczę się od Ciebie tego, że można się śmiać ze wszystkiego, a to bardzo pomaga iść do przodu. Im jesteśmy starsi tym bardziej nie chce nam się śmiać, nawet z rzeczy, które powinny nas śmieszyć.
A Ty pokazujesz, że można się chichrać nawet z tego, kiedy nagle wyjrzę zza winkla i powiem przeciągłe słowo, które w Twoim języku może znaczyć cokolwiek. Śmiejesz się z tego, kiedy podrzucam ręcznik do góry, śmiejesz się kiedy polewam Cię wodą z butelki po szamponie, śmiejesz się kiedy zakładam skarpetkę na rękę i udając pacynkę wydobywam z siebie głos potwora skarpetkowego mówiąc
- Cześć Karol. Mam zjeść Ci brzuch?
A Ty odpowiadasz
- Nia
- To może zjem Ci ucho?
- Nia
- A może nogę?
- Dak - nagle zgadzasz się i unosisz stopę na wysokość mojej ręki uzbrojonej w skarpetę i na Twoich ustach pojawia się promyk radości.
My duzi ludzie tracimy tę zdolność. Jakby połączenia międzykomórkowe w mózgu odpowiedzialne za radość i śmiech wapnieją i stajemy się bardziej smutni.
I jak tak siedzimy sobie na dywanie a Ty karmisz pluszowego Shreka jabłkiem, to myślę sobie, że w sumie to jest zabawne i właśnie dlatego, że to Ty mi pokazujesz iż należy się z tego cieszyć na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. To jeszcze nie rechot, ale obiecuję Ci, że będę nad tym pracował.
Uczę się od Ciebie tego, że można się śmiać ze wszystkiego, a to bardzo pomaga iść do przodu. Im jesteśmy starsi tym bardziej nie chce nam się śmiać, nawet z rzeczy, które powinny nas śmieszyć.
A Ty pokazujesz, że można się chichrać nawet z tego, kiedy nagle wyjrzę zza winkla i powiem przeciągłe słowo, które w Twoim języku może znaczyć cokolwiek. Śmiejesz się z tego, kiedy podrzucam ręcznik do góry, śmiejesz się kiedy polewam Cię wodą z butelki po szamponie, śmiejesz się kiedy zakładam skarpetkę na rękę i udając pacynkę wydobywam z siebie głos potwora skarpetkowego mówiąc
- Cześć Karol. Mam zjeść Ci brzuch?
A Ty odpowiadasz
- Nia
- To może zjem Ci ucho?
- Nia
- A może nogę?
- Dak - nagle zgadzasz się i unosisz stopę na wysokość mojej ręki uzbrojonej w skarpetę i na Twoich ustach pojawia się promyk radości.
My duzi ludzie tracimy tę zdolność. Jakby połączenia międzykomórkowe w mózgu odpowiedzialne za radość i śmiech wapnieją i stajemy się bardziej smutni.
I jak tak siedzimy sobie na dywanie a Ty karmisz pluszowego Shreka jabłkiem, to myślę sobie, że w sumie to jest zabawne i właśnie dlatego, że to Ty mi pokazujesz iż należy się z tego cieszyć na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. To jeszcze nie rechot, ale obiecuję Ci, że będę nad tym pracował.
Subskrybuj:
Posty (Atom)